poniedziałek, 10 lutego 2014

Stay fit!

Jak Wam idzie dotrzymywanie noworocznych postanowień?

Minął ponad miesiąc, więc warto przypomnieć sobie swoje deklaracje i zrobić małe rozliczenie, które pomoże w dalszej realizacji celów.

Moje postanowienia na 2014 znajdziecie tu

Było tam dużo o zdrowiu i ruchu. Prawdą jest, że dotrzymywanie tych postanowień idzie mi póki co najlepiej. 

Frytki zjadłam 1 raz i to tylko dlatego, że nie wypadało mi odmówić gospodarzom spotkania. Nie jest więc najgorzej, ale muszę się pilnować.

Dobre wieści są jednak takie, że ruszam się - od zeszłego tygodnia wyjątkowo intensywnie. W motywacji pomaga mi mój strój, który dostałam na Gwiazdkę :)



Praktycznie każdego dnia staram się mieć jakiś "wysiłek". 

Zeszły tydzień wyglądał tak:

wtorek - bieżnia (50 min) + ćwiczenia wybranych grup mięśni na siłowni
środa - basen (35 min)
piątek - orbitrek (30 min) + brzuszki i inne ćwiczenia wzmacniające mięśnie
sobota - brzuszki + ćwiczenia na mięśnie rąk i pośladków
niedziela - basen (30 min)

Plan na ten tydzień wygląda tak:

poniedziałek - sauna + jacuzzi & sprzątanie domu ;)
wtorek - bieżnia (50 min) + ćwiczenia wybranych grup mięśni na siłowni
czwartek - orbitrek (30 min) + brzuszki i inne ćwiczenia wzmacniające mięśnie
sobota - spacer nad morzem + ćwiczenia a la Chodakowska
niedziela - basen


Chciałabym utrzymać ten aktywny (jak na mnie) tryb życia jak najdłużej - póki jeszcze mogę wydzielić na niego odpowiednią ilość czasu po pracy. Mam nadzieję, że już po miesiącu będę widziała różnicę, która przełoży się na dalszą motywację do pracy nad swoim ciałem.

Muszę przyznać, że całkiem nieźle idzie mi także utrzymanie dietetycznego reżimu i odżywiam się zdrowo. Myślę o tym CO, KIEDY i ILE jem, czyli nastąpiła totalna metamorfoza. Do tej pory zupełnie nie przejmowałam się kwestiami żywieniowymi a z jedzenia czerpałam jedynie przyjemność ;)


Nie jestem dietetykiem, ani ekspertem w tej dziedzinie. Sama narzuciłam sobie pewien sposób odżywiania, który sprawił, że czuję się lepiej - psychicznie i fizycznie. Staram się, aby posiłki były różnorodne - zmieniam owoce, warzywa, rodzaje mięs oraz dodatków. Pilnuję, aby w posiłkach były białka, tłuszcze, witaminy i błonnik.

Ok. 10:00 
Na śniadania jem płatki (niesłodkie) lub jogurt naturalny ze świeżymi owocami, otrębami oraz różnymi pestkami i orzechami. Nie piję gotowych soków, napojów gazowanych i słodzonych. Przez cały dzień pijam więcej wody mineralnej i herbaty zielonej lub białej. Oczywiście całkowicie zrezygnowałam ze słodyczy (z tym nie miałam większego problemu, bo nie jestem za słodkim) i białego pieczywa. Teraz od czasu do czasu skuszę się na pumpernikiel lub inny chleb z ziarnami. Jem więcej owoców - także jako przekąskę pomiędzy posiłkami i warzyw. 

Ok. 13:00
Lunch jem w pracy, więc albo jest to zupa lub mała kanapka z serkiem wiejskim, pomidorami, zieleniną. Od czasu do czasu jadam też łososia wędzonego lub tuńczyka, bądź coś co przygotowałam sobie wcześniej w domu np. sałatkę.

Ok. 16:00-17:00
Pod koniec dnia w pracy jem przekąskę w postaci jabłka, mandarynek lub banana.

Ok. 19:00-20:00
Na kolację staram się jeść mięso lub sałatkę i aby porcje były mniejsze niż dotychczas. Nie zapycham się ziemniakami i stawiam na zdrowszą kaszę, ryż lub pełnoziarnisty makaron z warzywami. 

Nie odczuwam głodu, ponieważ ciągle coś jem ;) Chodzę spać po godz. 24:00, zatem mam czas na strawienie kolacji. Poza tym, zazwyczaj po kolacji idę uprawiać sport.  


Moje postanowienie a propos alkoholu w lutym niestety nie wypaliło. Nad czym bardzo ubolewam. Było kilka spotkań służbowych oraz prywatnych na których nie udało się nie pić - chociaż kieliszka wina, cydru lub drinka. Niestety już wiem, że od marca do maja również tego nie uniknę, więc może przełożę postanowienie na czerwiec? ;)

Także z oszczędnościami nie idzie mi zbyt dobrze i mimo tego, że w styczniu i lutym udało mi się już wpłacić trochę środków na kartę, to już wiem, że im bliżej wiosny tym będzie coraz gorzej... bo wchodzą już nowe kolekcje, którym nie mogę się oprzeć. Ale pracuję nad sobą :)


Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła kupować ubrania o 1 rozmiar mniejsze! I tej wersji się muszę trzymać! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz