piątek, 24 stycznia 2014

Różowo mi! Nie.

Nie pisałam w szczegółach o tym, jakie prezenty dostałam na Gwiazdkę, ale myślę, że o tym warto napisać. 

Perfumy to bardzo elegancji i drogi upominek, który jednak często może stać się małym problemem. Zwłaszcza, gdy jest to flakon 50 ml!

Tak stało się właśnie w moim przypadku, ponieważ zapach, który otrzymałam nie do końca mi odpowiada.   

Mam już dwa zapachy z tej serii - klasyczny i zielony, więc z pozoru szanse na nietrafienie wydawały się dla kupującego minimalne.  Bo przecież muszę lubić zapachy Chloé, które akcentują kreatywność, indywidualność i pewność siebie kobiety. Racja. Lubie je bo są świeże i kobiece, pasują do niezależnego charakteru i naturalnego, wrodzonego wyczucia elegancji. 

Niby wszystko się zgadza, ale zapach niestety mi nie pasuje. Lubię zapach róż, ale gdy pachną nim kwiaty. Niestety w kosmetykach ten zapach róż po prostu źle na mnie działa i wydaje mi się zbyt staroświecki, co kłóci się z moją osobowością.


Podobno kompozycja Roses de Chloé jest bardziej swawolna i mniej wyszukana, niż jej poprzedniczki, wnosząc do zapachowego terytorium lekki powiew swojej delikatnej, uroczej natury. 

Oprócz esencji róży damasceńskiej można wyczuć w nim orzeźwiającą bergamotkę i magnolię. Dla fanek zapachów drzewnych, pudrowych dodano tam białe piżmo i ambrę, które pozostawiają na skórze pachnący ślad symbolizujący wartości charakterystyczne dla domu marki Chloé.


Bardzo mi przykro, że nie pasuje mi ten zapach. Próbowałam się do niego przekonać i użyłam go dwa razy, ale z marnym skutkiem. Jestem pewna, że są odoby, które będą zachwycone Roses de Chloé, ale ja niestety nie dołączę do ich grona. Chyba, że w kontekście samego flakonu, który będzie zdobił moją tackę z perfumami. 

Może nie wszyscy wiedzą, że inspiracją dla tego kanciastego flakonu z plisami były oryginalne rękawy bluzki Chloé. Flakon z posrebrzaną metalową płytką zdobiony ręcznie wiązana szarfą podkreśla perfekcję rzadką wśród nowoczesnych perfum. Powiew stylu vintage w połączeniu z nowoczesnymi elementami to niepowtarzalna sygnatura Chloé. 


Jak zwykle dodam, że mnie osobiście nic to nie mówi, ale poniżej podaję informację o nutach zapachowych, których drzewno-kwiatowa kompozycja ma przywołać na myśl bukiet świeżo ściętych róż. 

Nuta głowy: esencja z bergamotki 
nuta serca: esencja z róży damasceńskiej oraz akord magnolii 
nuta bazy: białe piżmo szara ambra


A czy Wam zdarzyło się kiedyś otrzymać nietrafiony prezent? Były to perfumy? Co zrobiłyście?

2 komentarze:

  1. śliczny flakonik ;)
    zapachu nie testowałam niestety...

    OdpowiedzUsuń