niedziela, 19 stycznia 2014

Back from London :)

Dzisiaj rano wróciłam z kilkudniowego pobytu w Londynie. Było cudownie i jestem bardzo zadowolona. Pogoda dopisała, bo było ciepło, a przelotny deszcz nie przeszkadzał, gdy zza chmur wychodziło słońce.

Codzienne spacery po mieście - głównie wieczorem oraz wizyty w muzeach to sposób na miłe spędzanie czasu w tej metropolii.



Nie mogło także zabraknąć uczt kulinarnych. W repertuarze była między innymi kuchnia meksykańska, japońska i brytyjska. Na więcej (m.in. kuchnię indyjską) tym razem nie wystarczyło czasu.



Cały jeden dzień poświęciłam na shopping. Miałam nadzieję, na korzystne oferty podczas wyprzedaży. Niestety jednak, te się już kończą i wchodzą zachwycające, nowe kolekcje. Nie mogłam się powstrzymać i oczywiście, jak zwykle, walizka była cięższa w drodze powrotnej ;)

Poniżej prezentuję Wam moje zakupy w podziale na kategorie.

FOOD & CROCKERY


Kupiłam kwiecisty kubek Cath Kidston, w którym się zakochałam od pierwszego wejrzenia. 


Ma wzór w kolorowe kwiaty na tle w moim ulubionym odcieniu algowo-miętowo-szarym :)


Marka Cath Kidston stworzyła świetne sklepy, w których z łatwością można stracić głowę. 


Ja prawie oszalałam - nie było rzeczy, która nie byłaby śliczna - od porcelany właśnie, poprzez tkaniny i tapety, akcesoria do domu, kuchni i łazienki, aż po meble, kosmetyczki a nawet ubrania.


Ostatecznie wyszłam z kubkiem do herbaty, który będzie cudownym wspomnieniem mojej kolejnej już wizyty w Londynie.


W ramach zdrowej przekąski zaopatrzyłam się w zestaw batoników 9bar.


Są bardzo smaczne - stworzone z różnych ziaren i z jednej strony pokryte mleczną czekoladą. Wesprą mnie one w trakcie mojego noworocznego programu dietetycznego ;)


HAIR


Produktów do włosów nigdy nie za wiele :) Oprócz sprawdzonych, suchych szamponów w podróżnej pojemności skusiłam się na nowość - puder zwiększający objętość włosów tej samej firmy.

Oprócz tego zainwestowałam w akcesoria do włosów. W sezonie zimowym muszę koniecznie spinać włosy, ponieważ bardzo mi się plączą (zwłaszcza na karku) od szali, kołnierzy itp.

Najbardziej ucieszyłam się z przezroczystych gumek do włosów, które przydatne są zwłaszcza, gdy plecie się warkocz. Długo szukałam ich w Polsce, a znaleźć udało się je w UK :) 

NAILS



Wszyscy chyba już wiedzą, że mam słabość do Essie. Kolejny szary lakier w ciekawym odcieniu (ESSIE - Praka perfect) i zupełna nowość w mojej kolekcji - coś z brokatem (Essie - On a silver platter) :)

FACE & BODY


Do pielęgnacji twarzy i ciała kupiłam trzy mini produkty. 

Pierwszy to intensywnie nawilżający balsam do ciała firmy SOAP&GLORY, który pachnie jak perfumy Miss Dior Cherie. 

Drugi produkt, słynnej marki oferującej kosmetyki SPA - Sanctuary, służy do mycia twarzy i bardzo dobrze się sprawuje. 

Ostatni produkt to morelowy peeling, który zawiera drobinki z pestek tego owocu i pięknie pachnie. 

MAKE-UP


Aż sama się sobie dziwię, że do makijażu kupiłam tylko jeden produkt ;) Stało się tak, ponieważ w grudniu kupiłam trochę więcej.


Skusiłam się na róż firmy Sleek w kolorze Antique 142. Mam już parę róży tej firmy i jestem z nich bardzo zadowolona, ponieważ nie dość, że mają ładne kolory to cechuje je także niezwykle intensywna koncentracja pigmentów.  


Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i już na miejscu zaczęłam go używać :)

FASHION


Tak jak pisałam na początku, wyprzedaże mnie nie zachwyciły - brakowało rozmiarów i wyboru, a gdy udało się coś wyhaczyć, to okazywało się, że rzecz ma jakiś defekt - albo materiał jest zaciągnięty, a to rozerwany albo krzywo uszyty.


Odpuściłam więc SALE (kupiłam tylko satynowa bluzkę) i skoncentrowałam się na nowych kolekcjach.


Od dołu:
Bluzka bez rękawków z orientalnym wzorem
Różowa spódnica długości do połowy łydki w stylu lat 50. (foto poniżej)
Biała sukienka z "dresowego" materiału z ciekawą fakturą (foto)
Granatowa sukienka w białe grochy i kołnierzykiem (foto)
Satynowa bluzka z falbaniastymi rękawami w kolorze oliwkowo-srebrzystym (foto)
Szal we florystyczny wzór na różowym tle 





Już nie mogę doczekać się, kiedy będę mogła nosić te wszystkie rzeczy. Część z nich oczywiście niebawem doczeka się premiery, bo nadaje się do tworzenia zimowych zestawów. Możliwe, że nawet jutro.

Właśnie jutro wracam do pracy, a po tylu dniach wolnego będzie to dość trudne. Trzymajcie kciuki, żeby ten tydzień był spokojny, a w przyszły weekend  (a może wcześniej?) powinien pojawić się kolejny post.

2 komentarze: