wtorek, 6 sierpnia 2013

Shoo be doo - Rock & wild

Jak się macie w te upalne dni? Ja wyśmienicie i wcale nie narzekam, że jest za gorąco. Długo czekałam na taką pogodę! Marzyłam o niej, gdy za oknem wiosna a później lato nie chciały nadejść, więc się bardzo cieszę, że wreszcie mogę się wygrzewać! 

Jednak do tego momentu przygotowywałam się dużo wcześniej - snułam plany i robiłam zakupy. Jednym z nich były sandałki, które prezentuję Wam poniżej:   


Nie można ich nazwać mega kobiecymi, ale przez swoją drapieżność wydają się sexy. Uwielbiam taki rockowy styl - co prawda zazwyczaj jest inspiracją do moich jesienno-zimowych stylizacji, ale tym razem postanowiłam swoje upodobania pielęgnować także latem.


Sandałki są idealną syntezą czarnej skóry z "włochatą" panterką i ćwiekami.


Optycznie mogą wydawać się ciężkie, ale na stopie i gdy odpowiednio się je zestawi to wrażenie mija.


Są przewiewne i bardzo wygodnie, chociaż przy pierwszym noszeniu lekko obtarły mi kostkę. Wybaczam im to :) 


Masywny pasek wykończony jest sporych rozmiarów klamerką. Wszystkie dodatki są w złotym kolorze i bardzo dobrze, bo dodają całości trochę biżuteryjnego i wyrafinowanego sznytu. Poza tym, prawie zawsze noszę głównie mój złoty zegarek i kolczyki, więc wszystko mi pasuje.


Sandałki zakładam namiętnie do sukienek - np. zwiewnej białej lub w etniczne wzory z czerwoną koronką (z poprzedniego posta), a moje ostatnie odkrycie to zestaw z luźną suknią w biało-kremowe, bardzo szerokie pasy.

Lubię też nosić je do spódnic. Ciekawie wyglądają z ołówkową w amarantowym kolorze i prostą, "dresową" koszulką.

Nawet w chłodniejszy dzień ubrałam je do podwiniętych boyfriendów i grzecznego, czarnego topu z koronkowymi rękawami i białym, okrągłym kołnierzykiem. Do tego obowiązkowo jakiś zwariowany kolor paznokci u stóp -np. zielony jak mojito ;P


A na koniec małe przeprosiny za to, że tak długo mnie nie było. 

Latem ciągle  coś się dzieje, dużo podróżuję, a każdą wolną chwilę spędzam na powietrzu lub na ogarnianiu bałaganu, który tworzę w domu przez ciągłe życie w pędzie.

Myślę nad jakimś kolektywnym postem o moim sezonie letnim, ale jeszcze nie wiem jak rozwiążę sprawę braku zdjęć z niektórych wyjazdów... 

Bardzo żałuję, że jest mnie tak mało na blogu, bo o tej porze roku jestem najbardziej zadowolona z tego jak się ubieram, więc miło byłoby się tym podzielić. Brakuje jednak czasu na fotorelacje i ich ogarnianie w formie posta... Na przyszły rok na pewno muszę wymyślić jakiś łatwy sposób na robienie i wrzucanie fotek.

Jeśli jesteście ciekawe co tam u mnie dalej w planach, to już piszę, że w najbliższy weekend organizuję koleżance, na której ślubie mam być świadkiem, babski, dwuosobowy wyjazd do stolicy. Będziemy tam rozpieszczać w SPA Fiuu Fiuu, dobrych restauracjach i sklepach oraz bawić w znanych klubach. Może o całym temacie zrobić oddzielny post? Co uważacie? :)

Poza tym mam na sumieniu jeszcze kilka par butów, o których z pewnością poczytacie, a oprócz tego - znów szalałam na wyprzedażach, gdzie jak zawsze głównie polowałam na rzeczy do wykorzystania w nowym sezonie. Oczywiście nowe kolekcje też zdążyły mnie skusić parę razy... :)

Trzymajcie się i do następnego razu!

Spóźnione, ale szczere: Miłych wakacji wszystkim!

2 komentarze:

  1. One są GENIALNE!!! Właśnie takich sama szukałam, a nigdzie oczywiście nie było :-(((

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle butiki cudowne piękne

    OdpowiedzUsuń