środa, 5 czerwca 2013

Inspiracja: Lana Del Rey


Wyjazd na koncert Lany zainspirował mnie do tego, aby zrobić sobie makijaż podobny do tego, który ona najczęściej "nosi".



Cienie do powiek powinny być matowe, więc użyłam mojej wielkiej palety INGLOT.


Lana ma dość głębokie oczodoły, co powoduje, że górna powieka jest mocno zaakcentowana. Aby uzyskać podobny efekt na całą powiekę nałożyłam ciepły, beżowy cień, natomiast w załamaniu dużo ciemniejszy, zimny beż wpadający w szary brąz ;) 


Wzdłuż górnej linii rzęs zrobiłam dość długą i grubą kreskę żelowym eyelinerem MAYBELLINE, którą w połowie powtórzyłam na dolnej powiece i lekko roztarłam. 



Jasna, cielista kredka Rimmel po wewnętrznej stronie, dolnej powieki powiększa oko i rozjaśnia spojrzenie ;)


Rzęsy pomalowałam moim nowym faworytem tj. tuszem FALSIES od MAYBELLINE (w wolnej chwili sklecę o nim post).

Brwii jak zawsze ogarnęłam za pomocą mojego zestawu INGLOT i skośnego pędzelka SEPHORA.




Twarz wymodelowałam bronzerem MAC, a wzdłuż policzków naniosłam brzoskwinowy róż Chanel. 


Na usta nałożyłam dwie pomadki - obie cieliste, bo nie mogłam się zdecydować, która lepiej wygląda.  Najpierw sięgnęłam po Rimmel, ale wydała mi się za brązowa, więc na nią nałożyłam odrobinę jaśniejszą firmy SEPHORA. Ma ona w sobie więcej różowobrzoskwinowych odcieni niż Rimmel.


Włosy przystroiłam kwiatami. Zgarnęłam je na jedną stronę i przypięłam ozdobne kwiaty. Niestety nie miałam wianka, ani czasu na skręcenie luźnych fal a la Lana. 


2 komentarze: