poniedziałek, 3 czerwca 2013

Berlin-Warszawa Express


Cieszę się, pewnie tak jak Wy, że w tym roku przypada aż tyle długich weekendów! :) To już drugi (o pierwszym poczytacie tutaj), który postanowiłam dobrze wykorzystać i zaplanowałam trochę odpoczynku, trochę rekreacji i innych aktywności. Podzielę się nimi z Wami, przy okazji pokazując parę zdjęć.

CZWARTEK 30.05
Pierwszy dzień wolnego spędziłam bardzo leniwie. Wstałam późno, bo miałam potrzebę odespania nerwowych dni z początku tygodnia. Poza tym pogoda była kiepska - padał deszcz, a później przeszły intensywne burze i nawałnica.

Zatem mój początek dnia spędziłam na czytaniu książki w łóżku. Sięgnęłam z półki "Fragmenty. Wiersze, zapiski intymne, listy" Marilyn Monroe. To ta lektura nastroiła mnie na cały dzień.

Późnym wieczorem wybrałam się do kina na film Wielki Gatsby. 



Mam na sobie: 
sukienkę w stylu boho
kolanowki i kalosze!
starą, ale kochaną, grafitową kurtkę skórzaną 
torebkę z frędzlami w rockowym stylu 


Make-up podobny do tego dostępnego tu, ale bez skrzywionych min ;) 

Historię opisaną przez Francisa Scotta Fitzgeralda znam, ale warto sobie czasami odświeżyć pamięć podziwiając przy okazji boskiego Leo ;P  Po powrocie z kina pracowałam trochę nad zaległościami na FB słuchając muzyki i tak jakoś zeszło do 5 rano...   

PIĄTEK 31.05
W piątek wstałam baaaardzo późno, ale to nic, bo przecież miałam wolne! Po śniadaniu, a właściwie po lunchu wybrałam się rowerkiem na zakupy.

Mam na sobie:
jeansy boyfriend 
tęczowe baletki 
łososiowy T-shirt
sweter COS 
okulary, o których będzie post
moją ukochaną torebkę PINKO - w koszyku ;) 


Kupiłam "kilka" rzeczy, które są mi przecież niezbędne ;) Myślę, że część z nich wykorzystam podczas podróży do Budapesztu, w którą udam się już w następny weekend.


Kupiłam (od góry):
mini spódniczkę w etniczny wzór
beżowy T-shirt
sukienkę "w dżunglę", którą mam zamiar nosić w upalne dni do pracy
biały T-shirt z kieszonką (ubrałam ją na drugi dzień - zdjęcia niżej)
zieloną sukienkę - taka sama jak miętowa z tego postu


Zestaw bransoletek



Neonowe, różowe sandałki



SOBOTA 01.06
Tym razem wstałam bardzo wcześnie, bo na sobotę zaplanowałam całodzienny wyjazd do Berlina. Dawno już tam nie byłam i miałam ochotę dla odmiany pochodzić trochę po niemieckiej ziemi korzystając jednocześnie z jej dobrodziejstw.



Chociażby pięknych wystaw, od których ciężko się oderwać ;)


Podstawowe miejsce spotkań i sesji fotograficznych - Brama Brandenburska.



Pobyt w Niemczech nie może się dla mnie odbyć bez zjedzenia precla! 



Czasami warto przysiąść, żeby zdecydować, gdzie iść dalej, albo gdzie skryć się przed deszczem, który może spaść w każdej chwili.



Wystawy w KaDeWe były oczywiście związane tematycznie z premierą filmu Wielki Gatsby, ale prezentowały też standardowo wielkie marki LV, Prada itd.





Mam na sobie:
niebieskie spodnie
biały T-shirt
"zębaty" naszyjnik
czarne baletki
grafitową, skórzaną kurtkę
torebkę PINKO

Nie obyło się bez mini zakupów - odwiedziłam LUSH (kupiłam szampon w krążku) i drogerię DM (skusiłam się na szaroniebieski lakier Essie).






Weszłam też do MAC i upatrzyłam sobie kilka produktów, po które miałam wrócić pod koniec wizyty, ale zdążyli zamknąć mi sklepy. Może nadrobię to innym razem.


Później zgłodniałam więc trzeba było zapełnić brzuszek - także płynami ;)

NIEDZIELA 02.06
W sobotę Berlin, w niedzielę Wawa, a to dlatego, że miałam bilety na koncert Lany Del Rey. 

Będąc w stolicy przed występami postanowiłam odwiedzić też restaurację z hinduskim jedzonkiem, którą poznałam parę lat temu na Coke Live Music Festival i obiecałam sobie, że kiedyś ją odwiedzę. Przy okazji spotkałam się z dawno niewidzianymi znajmomymi, którzy dodatkowo umilili moje popołudnie w stolicy.


Mam na sobie:
małą, czarną sukienkę
karmelową kurtkę skórzaną
czerwone i koralowe kwiaty we włosach 



Make-up w stylu Lany Del Rey (powinnam może zrobić o nim oddzielny post?)

Koncert był udany, ale czułam się trochę staro wsród publiczności ;) Lana zaśpiewała (poprawnie) kawałki z płyty + utwór z filmu Wielki Gatsby. Oczywiście zakładała różne wianki - także te, które fani rzucali jej na scenę. Bardzo jej ładnie z kwiatami we włosach, ale ubolewam, że ze słodkiego, wręcz nimfetycznego rudzielca zmieniła się w poważną brunetkę.



Z Warszawy wracałam późno i w strugach deszczu (o co chodzi tej pogodzie?!), a poniedziałek w pracy zaczęłam niewyspana i zmarznięta. 

Koniec z tym narzekaniem! Weekend mimo tego, że miał wyglądać zupełnie inaczej (planowałam kilkudniowy wyjazd nad Bałtyk) uważam za udany!

Teraz czas na pakowanie do Budapesztu. Czekajcie na kolejny post o moich przygodach, który pojawi się po powrocie ;) 

4 komentarze:

  1. Piękna jak zawsze ;) zdjęcie bardzo fajne ;) rower jest cudny pewnie smiga jak rakieta

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chciałabym być wścibska, ale zaciekawiło mniej w jakim mieście to centrum handlowe pod którym parkujesz rowerem? Śliczna tam okolica :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, to nie jest wścibskie :) Centrum handlowe to Galeria Malta w Poznaniu - położone jest nad jeziorkiem i wśród kompleksów rekreacyjno-sportowych.

      Usuń
  3. First look is fantastic! May I show it in my fashion blog? I mailed you.
    Have a nice week-end!

    OdpowiedzUsuń