piątek, 24 maja 2013

Smoky eye - Black

Porządkując zdjęcia natknęłam się na folder, w którym odnalazałam niepublikowane wcześniej zdjęcia makijażu zrobionego na wyjście na koncert w klubie - gdzieś na początku kwietnia. Stwierdziłam, że warto je pokazać, bo ostatni post o makijażu był chyba w marcu...


Poza tym, ostatnio niezbyt często "noszę" smoky eye. Na codzień i nawet wieczorami raczej można mnie spotkać w moim klasycznym makijażu, więc taki look to i dla mnie atrakcja ;) 


Makijaż powstał w dużej mierze w oparciu o kosmetyki, które kupiłam w drogerii HEBE - niedługo po otwarciu jej w moim mieście.  Miał nawet powstać o nich oddzielny wpis, ale jakoś nie wyszło. Za to teraz może się udać :) 


Produkt, który zagrał pierwsze skrzypce w tym makijażu był cień L'Oréal La Couleur w kolorze 014 Eternal Black. Cień ma konsystencję sprasowanego, lekko jakby wilgotnego pigmentu. Jest czarny, ale ma bardzo dużo srebrzytego brokatu. Najlepiej nakłada się go płaskim, syntetycznym pędzelkiem na kremową bazę, do której się "przykleja".  


Nałożyłam go w kształcie litery V, aby uzyskać efekt "kocich oczu". Kolor był skoncentrowany w zewnętrznych kącikach. 


 

Ważne, aby dobrze rozetrzeć krawędzie, bo ostre odcięcie ciemnego cienia wygląda kiepsko.


Oczy obrysowałam czarną kredką a wewnętrzne kąciki rozświetliłam perłowym cieniem w kolorze różowego złota z metalicznej kolekcji INGLOT.

 

Rzęsy wytuszowałam czarną maskarą Benefit, która pięknie rozczesuje i pogrubia rzęsy.


Brwi uporządkowałam za pomocą mojego nieśmiertelnego zestawu INGLOT.

Od lewej:
CATRICE - DEFINING BLUSH 060 Rosewood Forest,
CATRICE - DEFINING BLUSH 040 Think Pink,
CATRICE - DEFINING BLUSH 050 Apropos Apricot


Teraz parę słów o różach firmy CATRICE (Made in Poland!!!). Po pierwsze: brawo za nasycenie pigmentem, po drugie: brawo za odcienie, po trzecie: brawo za opakowanie, po czwarte: brawo za cenę. Jestem mile zaskoczona tym, że drogeryjne i tanie produkty maja tak dobrą jakość. Uważam, że na głowę biją róże INGLOT, chociaż wybór kolorów CATRICE jest skromniejszy.


Policzki wymodelowałam bronzerem NARS Laguna, a na ich szczyty nałożyłam brzoskwiniowy róż (050) CATRICE.


W HEBE znalazłam też parę fajnych produktów do ust, w tym cieliste konturówki, cielistą pomadkę i błyszczyk - idealne do smoky eye!

Od góry:
Misslyn - smooth lip liner 04
Misslyn - smooth lip liner 65 (krótsza, bo częściej używana)

CATRICE - Ultimate Colour - Lip Colour - 240 Hey Nude...

REVLON - COLORBURST - 042 Bellini

Na usta nałożyłam pomadkę i użyłam konturówki w kolorze 65. Mogłam dodać jeszcze błyszczyk na środek, ale dla mnie byłoby już za dużo połysku, więc zostałam przy kremowej pomadce.


Oczywiście najistotniejsze w tym makijażu były oczy, więc jeszcze parę zdjęć...





Myślę, że taki kobiecy makijaż ciekawie komponuje się z zapietą pod samą szyję sukienką ;) 


Uważam, że delikatny szary kolor (na moich paznokciach) ślicznie komponuje się z limonką. 


Myślę, że warto czasami pokusić się o smokey eye, bo to miła odmiana od codziennego widoku, który napotykamy patrząc w lustro :) 

5 komentarzy:

  1. wyglądasz pięknie i promiennie! cudowna cera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - wzajemnie! Z cerą walczę i cieszę się, że wygląda ok. Pomaga w tym m.in. podkład :)

      Usuń
  2. jakiego używasz podkładu, i jaki to odcień? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, używam Chanel Vitalumiere Aqua - kolor 20 BEIGE. Mam o nim cały post, więc zapraszam do lektury. Również pozdrawiam! :)

      Usuń