czwartek, 4 kwietnia 2013

Going ombrerer ;)

Z natury jestem szatynką z wielką i zarazem dziwną skłonnością do blaknięcia. 

Kiedyś, w liceum uległam modzie na balayage. Później, na początku studiów pokochałam włosy w odcieniu czekoladowego brązu, do którego wracałam kilka razy i który ostatecznie zawsze się spłukiwał.

Większość z tych zabiegów wykonywałam w salonie fryzjerskim, bo (teoretycznie) ufam profesjonalistom :)

Jednak od baaaaardzo długiego czasu nie farbuję włosów. Odkryłam, że skoro zostałam obdarzona naturalną skłonnością do ombré, które jeszcze przed masowym trendem było bardzo pozytywnie odbierane przeze mnie i moich bliskich, to nie widziałam potrzeby zmieniania tego stanu. 



Ostatnio kusiło mnie, żeby coś zmienić w swojej fryzurze i zastanawiałam się co mogłabym zrobić? Rozważałam różne opcje - grzywka, podcięcie, max blond lub jednolity brąz?

Przeglądając stare zdjęcia doszłam do wniosku, że podkręcę jeszcze bardziej swój naturalny ombré look :)





Ostatecznie przekonała mnie do tego farba L'Oréal Préférence Wild Ombrés w kuszącym opakowaniu ;) Wybrałam No. 4, przeznaczoną do włosów od jasnego blondu po blond, ponieważ końce moich włosów od zeszłego lata są właśnie blond.







Zestaw zawiera:

- puder rozjaśniający
- krem utleniający w buteleczce z aplikatorem
- lekki krem rozjaśniający
- szampon upiększający kolor
- szczotkę Ekspert
- czarne rękawiczki
- instrukcję obsługi









Instrukcja jest bardzo czytelna a aplikacja prosta i w sumie można się rozjaśnić bez pomocy drugiej osoby.

Ja trzymałam preparat na samych końcówkach i to tylko 35 min. 


A oto efekt:




Osobiście nie widzę różnicy po zastosowaniu WILD OMBRES, więc albo zbyt krótko trzymałam produkt na włosach albo moje włosy są jeszcze bardziej dziwaczne niż sądziłam...



Niestety jedyny efekt jaki zauważyłam, to przesuszone końce :( Jak wiecie, moje włosy mega się plączą i haczą - po tym rozjaśnienie jest to jeszcze bardziej uciążliwe!


Podsumowując - w mojej sytuacji użycie WILD OMBRES było zupełnie niepotrzebną zabawą. Tak czy inaczej spróbowałam i mam już swoją opinię, powstał post i może jakieś dobro z tego dla kogoś wyniknie ;) 

A na koniec Mika w czekoladzie ;P


3 komentarze:

  1. świetny efekt, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie grubaśne ,piękne włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż nie wierzę, bo to wspaniały komplement, zważywszy na to, że tak narzekam na moje włosy, że cieńkie, że się plączą :) Dzięki!

      Usuń