niedziela, 3 lutego 2013

Shoo be doo - Miodowe oficerki

Lubię, gdy moje marzenia się spełniają :) A Wy? 

Ostatnio  miałam trochę szczęścia i skutecznie skorzystałam z przecen - zwłaszcza na buty, a to co zaoszczędziłam, wydałam na dwie pary z nowej kolekcji, ale o tym w poście bliżej wiosny.

Wracając do wyprzedaży...
W grudniu pisałam o oficerkach, które kupiłam jesienią na sezon zimowy.  Jestem szalenie zadowolona z tych butów! Wzbudzają ogromne zainteresowanie wśród różnych osób oraz ciągle słyszę komplementy pod ich adresem, co jest bardzo przyjemne.


Już wtedy bardzo podobała mi się ich wersja z miodowej, licowanej skóry, ale zwyciężył rozsądek :) I dobrze! Cierpliwość się bardzo opłaciła, bo na początku lutego znalazłam te buty w moim rozmiarze na przecenie! Od razu je chwyciłam i już nie puściłam.


Kupiłam je z myślą o wiośnie, bo lubię nosić buty z wysoką cholewką nie tylko zimą. Z resztą pisałam już o tym wielokrotnie np. przy okazji letnich kozaków z zamszu lub tu.


Oczywiście nie wytrzymam do wiosny i najchętniej już bym w nich chodziła, ale ze względu na rodzaj skóry muszę unikać mokrych, deszczowych dni. Trzeba też pamiętać o regularnej pielęgancji takiej skóry - dobra, neutralna pasta będzie niezbędna. 


Dzisiaj było sucho i słonecznie, więc oficerki miały swoją premierę. Założyłam je do czarnych legginsów, ale będą wyglądały fajnie też w klasycznym połączeniu z granatowymi, jeansowymi rurkami. Mam zamiar nosić je na gołe nogi i łączyć z czarno-białymi ubraniami (zwłaszcza pasiastymi, np. do nowej, prostej sukienki) lub z nieoczywistą, gołębią szarością. 

Tak jak przy czarnej wersji oficerek, urzekają mnie detale i wykończenie. 


Złote dodatki ładnie komponują się z ciepłym, miodowym kolorem skóry, a drewniany obcas pasuje idealnie.


Można je wykorzystać zarówno w eleganckiej (do pracy) jak i niezobowiązującej stylizacji. 

Szkoda, że prognoza pogody na najbliży tydzień zwiastuje opady deszczu, śniegu lub ich kombinacji... :( Byle do wiosny! 

2 komentarze: