wtorek, 8 stycznia 2013

Revlon ColorBurst Lip Butter

Pora osłodzić sobie te ponure, zimowe dni... i nie będą do tego potrzebne cukierki!

Jest inne rozwiązanie - masełka do ust firmy Revlon. Są po prostu GENIALNE!

Bardzo długo czekałam aż pojawią się w Polsce. Najpierw dostępne były dwa odcienie - beżowy Crème Brulee i pastelowo różowy bodajże Sugar Frosting. Ja zdecydowałam się wówczas na ten cielisty.


Byłam tak bardzo zachwycona zapachem wanilii, konsystencją oraz wykończeniem, które dawało masełko, że tym bardziej nie mogłam się doczekać nowych odcieni. 

W końcu się pojawiły! Póki co zdecydowałam się na dwa... i nie wykluczam zakupu kolejnych.

Od lewej:
Revlon ColorBurst Lip Butter -  Crème Brulee - 095
Revlon ColorBurst Lip Butter - Sweet Tart - 090
Revlon ColorBurst Lip Butter - Berry Smoothie - 050



Revlon ColorBurst Lip Butter to balsam do ust i szminka w jednym. Nawilża i nadaje ustom połysk i kolor (w zależności od odcienia jest on mniej lub bardziej nasycony).

Połączenie nasyconych, błyszczących kolorów z pielęgnującymi właściwościami masełka, przynosi ulgę spierzchniętej skórze szczególnie w czasie zimowych miesięcy i suchych, letnich dni.




Produkt zawiera w składzie masło mango, shea i kokosowe, a wyjatkowo delikatny żelowy skład szminki nadaje miękkość i gładkość skórze ust.

Formuła jest intensywnie nawilżająca, zapewnia blask, a kolor długo się utrzymuje. Produkt najlepiej nakładać warstwami. 



A czy Wy, tak jak ja, lubicie efekt soczystych ust?

7 komentarzy:

  1. kuszą mnie już długi czas i pewnie się skuszę, ale najpierw muszę zejść z zapasów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj śliczne są, przydałyby się ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Kolor jest naprawdę niesamowity! Bardzo soczysty i idealny zwłaszcza na lato, gdy skóra jest opalona :)

      Usuń
  4. mam ochotę spróbować i sprawdzić czy są lepsze od masełek Loreal :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam te same kolory i jeszcze sugar frosting. Dla mnie są za miękkie i łamią się pod koniec opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowity zbieg okoliczności z tymi kolorami! :)

      Jeśli chodzi o konsystencję, to akurat lubię w nich to, że są miękkie.

      Na szczęście nie miałam problemu pod koniec opakowania mojego pierwszego Crème Brulee - może dlatego, że zawsze wysuwałam bardzo małą jego część.

      Usuń