czwartek, 20 grudnia 2012

Lilou, I like you

Kolejny post z cyklu tych o Lilou.

Tym razem mniej entuzjastyczny, bo moja miłość lekko osłabła. Po pierwsze, mam teraz inne, cenniejsze, ukochane maleństwo, po drugie jakość Lilou coraz bardziej mi przeszkadza, a na dodatek panie w salonie, w którym kupuję moje Lilou, są średnio sympatyczne... 



Mój stosunek da Lilou to klasyczny przykład, kiedy z miłości pozostaje przyjaźń a zarazem dowód na to, że to jednak możliwe ;) Haha!



Pisałam jakiś czas temu, że po zakupie nowego zegarka musiałam dostosować do niego moje bransoletki. 




Postanowiłam więc dobrać chłodny w tonacji, gruby szureczek. Zdecydowałam się na podwójny, jasny szary. 




Do tej starej złotej dokupiłam srebrną, małą, okrągłą zawieszkę. Tym sposobem tę kombinację mogę nosić do obu wersji kolorystycznych zegarka.


Natomiast w innej - z serduszkiem i koniczynką z malinowego złota, wymieniłam tylko sznurek na nowy.
 



Znów wybrałam grafitowy, bo bardzo lubię to połączenie, aczklowiek zawieszki nie są już tak różowe jak kiedyś i teraz bardziej przypominają te zwykłe z żółtego złota. 




Szkoda, że zawieszki Lilou tak szybko się rysują, przez co tracą swój urok :( 

3 komentarze:

  1. mimo wszystko piękne są te bransoletki :D chyba podsunę pomysł na walentynki/urodziny chłopakowi :D

    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne te bransoletki... Chciałam kupić, ale ostatnio nie cierpię na nadmiar gotówki ;-)
    A co do sympatycznej obsługi- hmmm to problem wielu sklepów- nie znoszę tego...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostałam już kilka w prezencie, uwielbiam i marzę o większej kolekcji:)

    OdpowiedzUsuń