sobota, 27 października 2012

Chanel

W moim życiu od dwóch miesięcy trwają zmiany, zmiany, zmiany. Na szczęście są to zmiany bardzo pozytywne, bo na lepsze! :)

Zaczęło się od zmiany pracy poprzez nieplanowane wcześniej, kanaryjskie wakacje w ostatnich tygodniach września aż po nowości w produktach beauty&fashion.

Osobiście cieszę się z tych wszystkich dobrych rzeczy, które mnie spotykają i które sama sobie sprawiam ;) Tak więc jestem dumna, że przy okazji wsparłam firmę Chanel kupując aż 5 ich produktów!



Stałam się tym samym bogatsza o perfum (o którym napiszę więcej w oddzielnym poście), róż do policzków, dwie pomadki oraz tusz do rzęs:

Chanel - POWDER BLUSH - 72 ROSE INITIALE

Od lewej:
Chanel - ROUGE COCO SHINE - 74 PARFAIT
Chanel - ROUGE COCO SHINE - 68 CANDEUR


Chanel - INIMITABLE MASCARA - 10 NOIR


Produkty, jak przystało na Chanel, są w prześlicznych, prostych i eleganckich opakowaniach, które podkreślają wysoką jakość zawartości.


ROUGE COCO SHINE w opakowaniu wyglądają jak pomadki, ale na ustach jak błyszczyki. W związku z tym, ich kolor po aplikacji jest delikatniejszy niż mogłoby się wydawać, ale efekt i zapach jest niesamowity! Poza tym pomadki pielęgnują i nawilżają usta. 

Dla przypomnienia - od lewej:
Chanel - ROUGE COCO SHINE - 74 PARFAIT
Chanel - ROUGE COCO SHINE - 68 CANDEUR

Wybrane przeze mnie kolory pomadek ładnie komponują się z kolorem różu do policzków - zwłaszcza PARFAIT (różany kolor z lekko oplizującymi, złotymi refleksami). CANDEUR (bardziej brzoskwiniowy) też współgra z odcieniem  ROSE INITIALE, ale według mnie jeszcze piękniej prezentuje się z ORCHID ROSE.

Sam róż ma niesamowicie delikatną konsystencję i aż ciężko uwierzyć, że puder może być tak drobny. Jego kolor jest bardzo wdzięczny, dziewczęcy. Przez to wypada go nosić w ciepłych oraz chłodnych porach roku, co skutecznie czynię od czasu, gdy go mam :)


Teraz o tuszu. Mimo, że opisuję go na samym końcu, to właściwie od niego całe to chanelowe szaleństwo się zaczęło! :)

Będąc na wspomnianych już wakacjach w ciepłych krajach, zapomniałam zabrać ze sobą wodoodpornego tuszu a niestety Lancome (mimo swojej wspaniałości) w kontakcie z moją skórą, nie wytrzymywał 30 stopniowego upału oraz innych czynników w postaci np. wody w oceanie. Musiałam więc kupić wodoodporny tusz. Wybór padł na Chanel, a później już jakoś tak wyszło ;)


Tusz pogrubia, wydłuża, podkręca i rozdziela rzęsy, czyli praktycznie robi wszystko to czego ja od tuszu oczekuję, a do tego jest czarny i wodoodporny. 



Ma bardzo dobrej jakości silikonową szczoteczkę i łatwo zmywa się za pomocą płynu micelarnego Bioderma, którego używam.

Podsumowując, bardzo miło jest się czasem rozpieścić i zafundować sobie odrobinę luksusu - zwłaszcza zakończeniu pewnego etepu w życiu, który łączył się z dużą dawką stresu. Ale mam to już za sobą! :) 

Na koniec dodam jeszcze, że oczywiście postaram się zrobić jakieś zdjęcia makijażu, wykonanego w oparciu o te produkty. Używam ich praktycznie codziennie i ten makijaż utrzymuję w konwencji chanelowskiego minimalizmu.  

6 komentarzy:

  1. Kolory pomadek są przepiękne. Jak z ich wydajnością? U mnie takie błyszczykowate pomadki schodzą bardzo szybko z ust a przez to opakowanie starcza na bardzo krótko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chanel to klasa sama w sobie. Pomadki piękne. Perfumy mam i bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  3. to pozytywnie się dzieje w Twoim życiu :)
    a Chanel chcę zobaczyć na buuzi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam na pokaz różu i pomadko-błyszczyków :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzie kupiłaś te buciki? :)
    http://mableis.blogspot.com/2012/05/shoo-be-doo-transparent.html
    Miło tu u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyny, macie rację - niestety pomadki nie są za bardzo trwałe i faktycznie na ustach utrzymują się raczej jak błyszczyki... ale jakoś fajniej mi się ich używa niż błyszczyków :)

    Magda.Lena - buty, o które pytałaś są z letniej kolekcji ALDO.

    Pozdrawiam i zapraszam :) Już jutro nowy post!

    OdpowiedzUsuń