środa, 30 maja 2012

Rzęsy jak ta lala!

Wylatując do Chorwacji, czyli do kraju nienależącego do Unii Europejskiej, mogłam czerpać z dobrodziejstw sklepiku DUTY FREE na lotnisku, gdzie ceny były po prostu grzeszne! :)


Akurat dobrze się składało, bo na klika dni przed wyjazdem zauważyłam, że mój nieśmiertelny (i ukochany) tusz Clinique zaczyna powoli tracić swoją moc. Przez głowę przeszła mi wtedy myśl, że gdy się skończy będę chyba miała dylemat: czy kupić go powtórnie (no ale ile można?), czy skusić się na coś nowego i na co?  W sklepiku na lotnisku dylematy zostały bezpowrotnie rozwiane! :)



LANCOME - HYPNOSE Doll Eyes - 01 SO BLACK!



Mimo wielu skrajnych opinii o tej maskarze, postanowiłam dać mu szansę. Okazuje się, że postąpiłam właściwe. Używam go paru dni i póki co nie mogę powiedzieć złego słowa - zobaczymy jeszcze jak się będzie zużywać. Ma zupełnie inną konsystencję, niż wypróbowane przeze mnie tusze Clinique, które są jakby bardziej "tłuste" i zawiesiste. 



Ten nakłada się bardzo przyjemnie. Myślę, że to głównie dzięki precyzyjnej i wygodnej szczoteczce. Bardzo ładnie rozdziela i mocno wydłuża rzęsy. Co ważne, tusz utrzymuje podkręcenie, które pozostawia po sobie zalotka. Pomalowane nim rzęsy naprawdę wyglądają perfekcyjnie!

Poza tym urzeka mnie delikatny, różany zapach, który czasami czuję jeszcze, gdy jadę rano autem do pracy :) 




A jutro wpis o mojej chorwackiej przygodzie ;)

1 komentarz: