niedziela, 13 maja 2012

My GLOSSYBOX - maj 2012

To się nazywa miła niespodzianka! 






Mój pierwszy GLOSSYBOX przypadł na kwiecień i szczerze mówiąc nie byłam zachwycona, ale w tym miesiącu jestem. Nie mam wyboru, muszę zapomnieć o wszystkich złych słowach, bo teraz przyszła solidna rekompensata.

Dostałam wszystko to czego chciałam i potrzebowałam! Aż niewiarygodne! :)




Od dłuższego czasu zastanawiałam się jaki suchy szampon powinnam kupić - dzięki GLOSSYBOX już nie mam tego problemu :) A na dodatek jego pojemność jest idealna na podróż.





Podobnie zresztą jak w przypadku wody micelarnej, którą będąc na majówce w Pradze prawie kupiłam wraz z czeskim magazynem dla kobiet, do którego była dołączona jako gratis. Dobrze więc, że ostatecznie się nie zdecydowałam, bo identyczną dostałam w majowym GLOSSYBOX.


Niedawno skończył mi się mój ulubiony peeling do ciała (AWOKADO z firmy BIELENDA), więc przed powtórnym zakupem warto spróbować czegoś nowego. Zatem z chęcią przetestuję ten Dermiki.


Produktów L'OCCITANE nie trzeba mi zachwalać. Doskonale wiem jak są dobre (i drogie). Dlatego fajnie, że dostałam aż 2 kremy - do rąk (rozmiar opakowania idealny nawet do kopertówki) i do stópek.

Ciekawa jestem jak sprawdzi się krem do twarzy LIERAC? Znam markę, ale w przeciwieństwie do L'OCCITANE, nigdy nie stosowałam ich produktów. 

Podsumowując, majowy GLOSSYBOX spisał się na medal i tym bardziej wyczekuję czerwcowego. Boję się tylko, że teraz podświadomie trochę za wysoko postawiłam mu poprzeczkę. Poczekamy, zobaczymy. :) 


1 komentarz:

  1. Gdybym subskrybowała Glossybox'a to z pewnością bym się ucieszyła z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń