czwartek, 31 maja 2012

Chorwacka przygoda

To co mi się przytrafiło podczas weekendowego, spontanicznego wypadu do Chorwacji nadal ciężko mi zrozumieć ;)

Lot był o bardzo wczesnej porze, więc po 2-3 godzinach snu szykowałam się rano do wyjścia. Walizka była spakowana, brakowało tylko kosmetyczki z make-up'em, którą musiałam dopakować i dopiero wtedy włożyć do bagażu. W całym ferworze szykowania się i pośpiechu na czekającą już taksówkę zupełnie nie zarejestrowałam wykonywania tej ostatniej czynności.

Na miejscu, po całym dniu zwiedzania i delektowania się urokami miasta, gdy po powrocie do apartamentu chciałam przed kolacją poprawić makijaż, zaczęłam poszukiwać w walizce kosmetyczki. Znalazłam tylko tę z kosmetykami do pielęgnacji i stwierdziłam, że tamta jakimś cudem musiała zostać w domu.

Bardzo mnie to zasmuciło, bo nie miałam ochoty przez cały następny dzień paradować po mieście kompletnie bez makijażu. Postanowiłam więc kupić niezbędnik, który pozwoliłby mi na spokojną egzystencję ;)   


Bourjois - healthy mix foundation - 53 Light beige
L'Oréal - Glam Bronze - Sun Radiance Trio - Blondes
LOOK by BIPA - kabuki
b.pretty - KAJAL DUO - 505 


Na moje szczęście jeden niezbędnik już miałam - tusz do rzęs, o którym pisałam w poprzednim poście. Gdybym się bardzo uparła, mogłabym przeżyć tylko z nim, ale co by to było za życie? ;)


Moja pierwsza myśl to korektor pod oczy, bo cerę mam ostatnio nie najgorszą, ale worki i sińce pod oczami towarzyszą mi codziennie. Zdecydowałam się jednak na podkład, bo on może zastąpić korektor, a w drugą stronę raczej nie da rady. Następnie potrzebny mi był róż albo połyskujący bronzer, który posłużyłby nie tylko na policzki, ale też jako cień do powiek. Poszukiwałam produktu kremowego, tak aby można go było nałożyć palcami, ale jak na złość niczego takiego nie znalazłam... Za to w moje ręce wpadł niesamowicie miękki pędzel kabuki, który przecież musiałam mieć! Aby poprawić makijaż oczu na wieczorne wyjście na kolację potrzebowałam czegoś mocniejszego, więc skusiłam się na dwustronną kredkę, którą od biedy można też podkreślić brwi.


Gdy zaczęłam w walizce poszukiwać sukienki, w którą chciałam się przebrać, odkopałam zagubioną kosmetyczkę. Nie muszę chyba dodawać jaka była moja reakcja, gdy dokonałam tego odkrycia! Zupełnie nie wiem jak mogłam jej wcześniej nie zauważyć? To chyba przez małą ilość snu poprzedniej nocy i uderzeniowa dawka szczęścia wywołana przez chorwacki, wakacyjny klimat, który skutecznie oderwał mnie od zeszłotygodniowego marazmu. 

Ostatecznie jestem zadowolona z tego, że miałam okazję wypróbować nowe kosmetyki (np. podkład, o którym już dawno słyszałam wiele dobrego), ale z drugiej strony wściekam się, że w ogóle doszło do takiej sytuacji.

Pointa jest taka, że z mojego detoxu nici. W związku z tym podjęłam decyzję, że muszę przedłużyć go co najmniej o jeszcze jeden miesiąc. Będzie to też forma pokuty (przyjazna dla kieszeni) za swoje roztrzepanie ;)

1 komentarz: