czwartek, 5 stycznia 2012

My X-mas make-up

Kontynuując wątek Świąt Bożego Narodzenia 2011, przedstawiam opis mojego kolejnego makijażu. 



Na całą górną i dolną powiekę nałożyłam pacynką (!) pigment INGLOT, który z bliska można zobaczyć pod tym linkiem. Do nakładania cieni używam tylko pędzelków, chyba że są to cienie kremowe - wtedy robię to palcem. W przypadku tych sypkich cieni/pigmentów INGLOT, ku mojemu zaskoczeniu, bardzo dobrze sprawdzają się właśnie pacynki tj. aplikatory z gąbeczką na końcu.  


Pod powyższym linkiem opisałam również czekoladowy eye-liner, który wykorzystałam do zrobienia wywiniętych w zewnętrznych kącikach kresek.


Rzęsy wytuszowałam czarnym tuszem CLINIQUE i dodałam bardzo naturalne ARDELL lashes 110. 


Usta w tej koncepcji makijażu musiały być czerwone, ale nie chciałam ciężkiego efektu jaki daje pomadka, więc skusiłam się na błyszczyk Bourjois (bez konturówki).

 


Policzki mocno wymodelowałam bronzerem i rozświetlaczem Sleek, a ich szczyty musnęłam różem MAC w ciepłym odcieniu Peachykeen.


Spięte włosy odsłaniają twarz, co wg. mnie jeszcze bardziej eksponuje szyk tego makijażu. Dodatowo podkreśla go także biała, zapieta pod szyję koszula.


PS. Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie dość, że miałam problem z oświetleniem i aparatem, to jeszcze brakowało mi spokoju w tym moim rodzinnym domu wypełnionym świąteczną atmosferą ;)

1 komentarz: