sobota, 7 stycznia 2012

My New Years Eve make-up

Skoro po czasie umieściłam posty o makijażu świątecznym, to mogę tak samo zrobić z postem o tym jak byłam pomalowana w noc sylwestrową. Poza tym dziś sobota - idealny dzień, aby wieczorem iść na imprezę, więc może ktoś się zainspiruje? ;) 


A było to tak...




Ubrałam bardzo błyszczącą, obcisłą mini sukienkę z rękawem 3/4 w przepięknym rubinowym kolorze, który czasami wpada w wiśnię/bordo. W związku z tym postanowiłam, że mój make-up będzie w podobnej tonacji.


Zdecydowałam się oczywiście na smoky eyes, ale z wykorzystaniem nietypowej kolorystyki tzn. odcieni "cranberry".




Całą górną i dolną powiekę pomalowałam dość ciemnym, bordowym cieniem INGLOT. Przed nałożeniem kolejnego, ciemniejszego koloru Sleek (brązowego z czerwonawym połyskiem) w załamaniu powieki, dobrze roztarłam cień, aby nigdzie nie były widoczne jego krawędzie.       




Wewnętrzne kąciki i miejsce pod łukiem brwiowym rozświetliłam błyszczącym cieniem w złoto-kremowym kolorze, a ciemny cień nałożyłam dość obszernie i wysoko na powiekę.


Wzdłuż górnej linii rzęs zrobiłam cieńką kreskę czarnym eye-linerem (bez wywijania jej w zewnętrzym kąciku), która miała pomóc w ukryciu mocowania pary dość grubych, sztucznych rzęs.


Natomiast wewnętrzną część dolnej powieki pomalowałam kredką Rimmel w kolorze JUNGLE GREEN. W towarzystwie bordowych cieni jeszcze bardziej podkreśla ona kolor mojej tęczówki, a także współgra z nałożonym na koniec pigmentem INGLOT, o którym warto poczytać tutaj.

Rzęsy wytuszowałam czarną mascarą CLINIQUE.


Zależało mi na tym, aby reszta makijażu była tłem dla oczu, ale też dobrym uzupełnieniem całości więc zachowałam podobną tonację w doborze koloru różu. Wybrałam ten z serii Black Honey CLINIQUE. Bronzerem theBalm i rozświetlaczem z paletki Sleek dodałam sobie trochę blasku ;)   


Usta musiały być cieliste, więc najpierw obrysowałam i delikatnie wypełniłam je konturówką INGLOT nr 14, a następnie nałożyłam moją ukochaną pomadkę MAC Creme d'nude.

Całość makijażu i stroju dopełnił manicure w głębokim, ciemnobordowym kolorze.
nails inc. - VICTORIA


Myślę, że ten lakier jest idealny dla miłośników całego tego zamieszania wokół wampirów i wilkołaków, bo gdy malowałam nim paznokcie jedyne skojarzenie, które mi się nasuwało to KREW! ;) Nie dość, że kolor to jeszcze konsystencja pogłębiały to wrażenie.

Bardzo podobny lakier był dostępny parę lat temu w H&M, ale obecnie wiele firm oferuje zbliżoną gamę kolorystyczną.


Po paru godzinach (oraz lampkach wina) i uśmiech i makijaż nie schodziły mi z twarzy ;) Tylko usta od czasu do czasu wymagały drobnych poprawek.


Jeszcze raz życzę wszystkim pomyślności w 2012 roku i udanych, karnawałowych szaleństw!

1 komentarz: