piątek, 23 grudnia 2011

Babeczki do kąpieli


Odkryłam polski LUSH, czyli Starą Mydlarię - ulubiony sklep mojej mamy. Gdy przekraczam próg ich sklepu czuję się jak w magicznym, bajkowym, kolorowym świecie pełnym dobrodziejstw.

Starając się zachować zdrowy rozsądek kupiłam tylko trzy maślane babeczki do kąpieli (każda kosztuje 11 zł).


Od lewej:

Pink Meltz - PERFUMOWANA z YLANG YLANG z masełkiem kakaowym i shea z olejkiem z ylang ylang i werbeny, zawiera brokat i cukrowego kwiatka (z brokatem)

Fruit Squash (?) - kremowa kula do kąpieli z bialym płatkiem, która nie pamiętam jak się nazywałam, ale na pewno zawiera masło shea i masło kakaowe 

Dreamscape - MIÓD Z RUMIANKIEM z masełkiem kakaowym i shea z olejkiem z rumianku i płatkami lawendy (z brokatem)


Jestem bardzo podekscytowana tymi pięknymi, apetycznymi gadżetami do kąpieli, od których nie mogę oderwać oczu (o czym chyba świadczy ilość zdjęć) i już nie mogę się doczekać, kiedy je wypróbuję! 


Lubię sobie co jakiś czas robić tzw. sesje relaksacyjne (czyli moje domowe SPA), do których idealnie nadadzą się takie babeczki. Wtedy napełniam wannę, zapalam aromatyczną świecę, nakładam maseczkę na twarz i włączam spokojną muzykę. 

W tym stresującym okresie, kiedy jesteśmy w ciągłym biegu warto się na chwilę zatrzymać (np. dziś wieczorem) i zrobić coś dla siebie, co z pewnością przełoży się też na relacje z bliskimi ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz