piątek, 11 listopada 2011

Kołnierzyki, czyli grzeczna Mika

Zgodnie z obietnicą, oto kolejny post o najgorętszym trendzie tego sezonu tj. stroju z kołnierzykiem. Pisałam już o tych futrzastych, teraz pora na te właściwe. Nie zawsze trzeba kupować nowe rzeczy, aby nadąrzyć za modą - często wystarczy poszukać głebiej w szafie. Przedstawiam Wam wyniki moich poszukiwań.

Podstawą jest koszula (z relatywnie małym kołnierzykiem) zapięta pod szyję i przylegający do ciała, sweter z okrągłym dekoltem.         



To bardzo klasyczne połączenie, wręcz szkolne - błękitna koszula z białym kołnierzykiem z zaokrąglonymi rożkami (podpiętymi guziczkami) i białymi mankietami, na którą zakładam granatowy sweterek z okrągłym wycięciem pod szyją. Aby nie było tak grzecznie, noszę te rzeczy z granatowymi, skórzanymi rurkami i granatowymi, zamszowymi muszkieterkami na obcasie. Nie spinam włosów i odrobinę mocniej podkreślam oczy. Myślę, że makijażową alternatywą do tego zestawu mogłyby też być krwiście czerwone usta (tylko z wytuszowanymi rzęsami i bronzerem). Wtedy z pewnością uniknie się efektu uczennicy :) 



Druga propozycja to pomysł z wykorzystaniem mojej ukochanej, jedwabnej koszuli w malowane kwiaty. Ma bardzo dobry kołnierzyk - jest idealnej wielkości. Kolorowy kołnierzyk i sweter w tak intensywnym kolorze potrzebują spokojnej otoczki, więc polecam czarne, skórzane rurki i czarne, zamszowe (wiązane) botki. W tym przypadku związane włosy i lekko różowa pomadka są właściwym uzupełnieniem stroju. 



Jeśli nie chcę aż tak bardzo rzucać się w oczy, wymieniam sweter na szary, spodnie na granatowe jeansy a buty na EMU. Aby jednak nie było za smutno, stawiam na asymetrię związując włosy na boku i maluję usta półtransparentnym błyszczykiem w odcieniu fuksji.
   


Bardzo praktyczne są też sweterki/bluzki z wszytym kołnierzykiem. Najbardziej podobają mi się te z zaokrąglnymi rogami - tzw. Peter Pan Collar. Wyglądają bardzo uroczo i są inspiracją do makijażu, w którym eye-linerowa kreska jest podstawą.






Na całą powiekę nałożyłam bazę, a na nią cień SIDECAR z palety mojej plalety NAKED. Kreskę zrobiłam granatowym eye-linerem INGLOT. Wybrałam ten kolor, bo akurat pasował mi do granatowych, skórzanych rurek, które miałam na sobie. Myślę, że gdybym ubrała czarne, kreska też byłaby czarna. Takie małe zboczenie :) Rzęsy oczywiście wytuszowane maskarą CLINIQUE.


Policzki ożywiłam różowym różem MAC - POWDER BLUSH - Well Dressed, który prezentowałam tutaj, a na usta nałożyłam pomadkę MAC - CREMESHEEN LIPSTICK - Creme Cup

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz