niedziela, 9 października 2011

Mój wybór

Stali czytelnicy mojego bloga z pewnością już wiedzą o moim uwielbieniu do tuszu High-impact mascara CLINIQUE, które wyrażam prawie w każdym poście o makijażu. Ci czytelnicy pamiętają pewnie też o wpisach poświęconych kolekcji Black Honey, a jeśli nie, to klikając na linki zostaną przeniesieni do jednego, drugiego i trzeciego postu o tych kosmetykach.

Dzisiaj - w dniu wyborów, ja również dokonałam swojego. Oprócz oddania głosu w sprawie politycznej, podjęłam również decyzję o ponownym zakupie tuszu High-impact mascara - właśnie z jesiennej kolekcji. Nie musiałam się długo zastanawiać i analizować konkurentów. Postawiłam na to, co się sprawdza i spełnia moje oczekiwania. Ponadto przekonuje mnie też wizerunek, czyli wygląd opakowania.

Dla przypomnienia dodam, że to tusz który maksymalnie pogrubia, podkręca i wydłuża.  

Poniżej porównanie opakowań: tradycyjne (w kolorze butelkowej zieleni z jaśniejszymi drobinkami) i to z nowej, limtowanej kolekcji - całe srebrne.



Tak wygląda szczoteczka:




Mam nadzieję, że Wy też spełniliście swój obywatelski obowiązek i zagłosowaliście :) To nie takie trudne, bo przecież różnych wyborów wszyscy dokonujemy codziennie - nawet kupując tusz :)

Miłego wieczoru wyborczego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz