czwartek, 8 września 2011

Lawenda w Szmaragdowym Grodzie, czyli Mika w Krainie Oz

Gdy byłam mała uwielbiałam "Czarnoksiężnika z Krainy Oz". Do dziś pamiętam ogromne wrażenie jakie robiły na mnie pełne kolorów ilustracje mojego wydania tej książki. Czasami czułam się jak Dorotka - zwłaszcza, gdy jako nastolatka dostałam od mamy czerwone butki, które bardzo przypominały mi rubinowe trzewiki głównej bohaterki. :)

To chyba w dzieciństwie zrodziła się moja miłość do wszystkich tych morskich kolorów, które ciężko zakląć w jednym słowie i czasami łatwiej porównać je do nazw kamieni szlachetnych. Bardzo cieszy mnie więc fakt, że w nadchodzącym sezonie furorę zrobi kolor szamaragdowy! 

Według projektantów i fashionistek z krwi i kości można go nosić w wersji total-look, czyli od stóp do głów. Podoba mi się to (robiłam tak z czerwienią), ale wiem, że nie każdemu taka stylizacja odpowiada. Dla tych bardziej nieśmiałych osób (lub po prostu np. do biura) proponuję zdecydować się na jedną rzecz w tym kolorze. Idealnym uzupełnieniem stroju np. topu/swetra/bluzki w tym kolorze, które już same w sobie wzamacniają kolor błekitnej/szarej/zielonej tęczówki będzie równie modny, makijaż w kolorze lawendy. Odcienie fioletu są genialne do podkreślenia zwłaszcza zielonych, ale sprawdzają się też dla jasnych kolorów oczu.



Tutaj prezentuję dość dramatyczną wersję, ale można ją złagodzić malując lawendowym cieniem tylko górną powiekę (dolna zostaje neutralna) lub zostosować technikę "Colour-pop", o której przeczytacie więcej klikając tutaj.

Do wykonania tego makijażu użyłam 3 cieni INGLOT: dwóch błyszczących i jednego matowego. Najjaśniejszym, z drobinkami rozświetliłam wewnętrze kąciki, a najciemniejszym pogłębiłam zewnętrzne. Zrobiłam cieniutką kreskę płynnym, czarnym eye-linerem, tak aby uzyskać efekt gęstszych rzęs. Wewnętrzną stronę dolnej powieki pomalowałam metaliczną, fioletową kredką. Rzęsy wytuszowałam czarną maskarą, ale ciekawie wyglądałaby też fioletowa.


Fiolety, fiołki i lawenda lubią na policzkach towarzystwo bronzera i różu w kolorze zgaszonej terracoty. Usta analogicznie :) 

Te nadchodzące (a nawet już obecne) pochmurne i deszczowe dni, warto rozweselić żywymi akcentami kolorystycznymi w stroju i makijażu. Może niekoniecznie neonowymi odcieniemi, ale do dyspozycji mamy szeroką paletę barw ubrań i kosmetyków, które oferują i sieciówki i perfumerie. Dla mnie szczególnie inspirujące są te kolory z pokazu jesiennej i zimowej kolekcji Gucci, o czym już pisałam. Są dla mnie tak bajkowe jak cała Kraina Oz. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz