środa, 14 września 2011

The Lady of the Rings :)

Kiedyś nie lubiłam biżuterii. Uważałam ją za zbędny dodatek. Dzisiaj patrzę na tę kwestię trochę inaczej, chociaż nadal stawiam na prostotę i minimalizm. Wyznaję zasadę: "Mniej znaczy więcej", a zestaw typu "choinka" przyprawia mnie o mdłości... ;) 

Ponieważ wbrew woli rodziców, uszy przekułam sobie dopiero w wieku 18 lat, w pierwszym rzucie obiektami mojej fascynacji stały się kolczyki. Obecnie prawie całkowicie z nich zrezygnowałam i na codzień noszę mini kolczyki na sztyfcie (głównie małe kryształki lub perły). Później miłością obdarzyłam bransoletki. Do dziś lubię je nosić i oczywiście mam tu na myśli inne niż te z Lilou. W tym samym czasie co bransoltekami, zaczęłam się także interesować niepowtarzalnymi broszkami, zwłaszcza takimi, które w prosty sposób ozdabiały szczególnie swetry oraz golfy. Kolejnym etapem mojego zainteresowania biżuterią , który jest w rozkwicie są naszyjniki, aczkolwiek ostatnio coraz częściej nosiłam pierścionki.

W tym miejscu muszę koniecznie dodać, że nie noszę nigdy kilku charakterystycznych ozdób na raz. Albo pierścionek, albo bransoletka. Albo broszka, albo naszyjnik. Mało tego: albo broszka/naszyjnik, albo pierścionek/bransoletka. Albo wiszące kolczyki, albo duży pierścionek/broszka/bransoletka/naszyjnik itp. Zawsze wybieram jeden typ biżuterii, który wydaje mi się najodpowiedniejszy do kolorystyki lub/i stylu stroju oraz okazji.. 

Często całkowicie rezygnuję z ozdób. Dla mnie urozmaiceniem stroju może być szal, pasek, albo torebka, a już na pewno paznokcie pomalowane na jakiś fajny kolor. 

Tak czy inaczej, pragnę zapoznać Was z błyskotkami, które od czasu do czasu ozdabiają moje dłonie. Każdy element mojej błyskotkowej szkatułki wiąże się z jakimś wspomnieniem, historią.



Zakochałam się w nim od pierwszej chwili, w której go wypatrzyłam podczas weekendowego wypadu do Hiszpanii. Uznałam, że muszę go mieć... za wszelką cenę. Idelanie pasował do sukienki, którą kupiłam na wesele znajomego z czasów liceum i studiów. Zachwycił mnie swoją formą, kolorami i oryginalnością. Przypomina mi trochę rafę koralową, która... zakwitła ;) Pięknie wygląda, gdy paznokcie są mlecznie beżowe lub błękitno-miętowe (taki kolor ma Essie Absolutely Shore 758). 
 

Bardzo prosta, klasyczna forma. Wygląda trochę jak sygnet, ale wstawka ze skóry węża, którą bardzo lubię, sprawia, że ma to ciekawe "coś" w sobie. Jest trochę męski, więc staram się ozdabiać nim kobiece ubrania. Dostałam go od mamy, gdy byłyśmy na rodzinnych wakacjach w zeszłym roku i wpominam temten czas, gdy mam go na palcu.


Cały powyższy zbiór pierścionków jest, jak to mówi moja babcia: "od papugi", czyli sztuczna biżuteria. ;)
Czarny pierścionek, to pamiątka z jednej z ciekawszych wypraw do Warszawy. Jak dla mnie, to wygląda on jak jeżyna. Zakładam go do rockowych/modern goth'owych stylizacji. Ten z fioletowym szkiełkiem lubię zestawiać z ludową chustą, a ten koralowy - z letnimi, klasycznymi kompozycjami typu biała koszula lub wdzięczna, koralowa spódniczka. Turkusowy - z kwiatem noszę zazwyczaj do etnicznego, jesienno-wiosennego szala, który ma akcenty fiołkowe i w kolorze butelkowej zieleni. Natomiast turkusowy, otoczony złotem zakładam tylko w upalne dni, do zwiewnych tunik. Mój najmłodszy skarb jest fikuśnym skrzydełkiem, które dodaje mi polotu ;) gdy wybieram minimalistyczne i ultra neutralne ubrania typu: rozciągniety T-shirt i imitujące skórę, czarne legginsy.


Krzemień pasiasty, który podbno szczególnie upodobała sobie Victoria Beckham, dzięki czemu stał się bardzo popularny (w tym roku odbywa się I Festiwal Krzemienia Pasiastego w Sandomierzu), ma piękne, neutralne barwy za co go uwielbiam. Pasuje do wielu stylizacji sprawdzając się w każdym sezonie. Poza tym, traktuję go jak talizman (pierścionek był prezentem od mojej mamy i nosząc go mam wrażenie jakby była ze mną), który ma dodawać mi pewności siebie i przynosić szczęście.

Przypuszczam, że im chłodniej tym sympatia do pierścionków osłabnie na rzecz innych rodzajów biżuterii większa, ponieważ rękawiczki skutecznie utrudnią ich noszenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz