niedziela, 7 sierpnia 2011

Made with Benefit

Promocje w perfumeriach i przeceny m.in. kosmetyków Benefit skłoniły mnie do odświeżenia swojej kolekcji. Tę firmę cenię przede wszystkim za jakość, ale co dla mnie równie ważne - za oryginalne opakowania (inspirowane latami 50. i stylem Pin-up girls) oraz kreatywne nazwy produktów/kolorów. Takich kosmetyków używa się o niebo przyjemniej! ;)



Wykorzystałam tusz, cienie (jeden kremowy, drugi aksamitny), błyszczyk, bronzer i róż (DALLAS) Benefit. Reszta tj. baza makijażu była innych firm. 


Pierwszy raz użyłam najnowszego produktu w mojej "benefitowej" kolekcji tj.  kremowego cienia/linera. Okazuje się, że jest to świetny w konsystencji, trwałości i kolorze produkt.


Benefit - CREASELESS CREAM SHADOW/LINER - pre-nup






Na powiekach wygląda tak:





Kremowy cień nałożyłam palcem na ruchomą część górnej powieki. Natomiast w jej zagięciu pędzelkiem nałożyłam VELVET EYESHADOW w zbliżonym lecz odrobinę głębszym kolorze - buckle bunny. Stosując tę kolorystykę należy pamiętać o mocno wytuszowanych, czarnych rzęsach. Ja zdradziłam na chwilkę High-impact mascarę CLINIQUE i użyłam BADgal lash (dwie warstwy). 


Zamiast różu w różowej tonacji wybrałam bronzer/róż DALLAS, a miejsca strategiczne wymodelowałam matowym bronzerem HOOLA.


Na ustach miałam tylko (bez konturówki) błyszczyk Benefit w kolorze curfew.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz