piątek, 26 sierpnia 2011

Lilou, I love you!

Lilou uwielbiam za miłość do detalu, którą również dzielę. Już nawet nie chodzi nawet o te wszystkie zawieszki i sznureczki, ale o sam wygląd salonów, pań w nich sprzedających i sposób pakowania biżuterii. Bardzo podoba mi się filozofia tej firmy.


 Tak wyglądają woreczki i torebka w edycji letniej 2011


A tak wyglądał woreczek i torebka zimą w 2010




Mam dwie bransolteki Lilou. Pierwszą - złoty, okrągły medalik z wygrawerowaną moją grupą krwi na miętowym sznureczku dostałam w prezencie. Drugą - złotą nieskończoność na turkusowym sznureczku podarowałam sobie sama :)

Spostrzegawczy czytelnicy, zastanawiają się pewnie dlaczego na zdjęciach widać 3 woreczki, skoro bransoletki są tylko 2? :) Już wyjaśniam. Bransoletka z okrągłym medalikiem jest moją nową-starą. 

Po ponad pół roku (troskliwego użytkowania) moja zawieszka wyglądała makabrycznie! Nie była ani złota (bo sczerniała), ani połyskująca (stała się matowa), ani gładka (miała mnóstwo rys). Przeprowadziłam więc "wywiad środowiskowy" i liczne "konsultacje społeczne", w wyniku których uznałam, że skoro nie jestem odosobnionym przypadkiem należy zwrócić się do Lilou z prośbą o pomoc. Złożyłam więc reklamację. 

Okazało się, że wadliwe zawieszki to efekt zmiany ich producenta. Zatem moja reklamacja została rozpatrzona pozytywnie i to w niezwykle szybkim tempie. W ciągu 5 dni miałam już informację (sms), że nowa bransoletka jest do odebrania (formalnie miało to zająć 14 dni). Sznureczek został wymieniony automatycznie w ramach reklamacji. Trzeba było tylko podać jaki chce się kolor. Na miejscu została wygrawerowana treść (więc teoretycznie mogłam ją zmienić, ale zostałam przy grupie krwi). Oczywiście bransoletka została włożona do ślicznego woreczka. Teraz już wiadomo dlaczego mam ich aż 3. :) 

Tak na marginesie dodam, że skoro i tak nie przechowujesz w nich biżuterii (bo nosisz ją codziennie ;) ) to możesz je wykorzystać do czegoś praktycznego. Można wypełnić je np. lawendą i wrzucić do szuflady z bielizną lub szalikami, co przy okazji ozdabia jej wnętrze. 

Jeśli jesteś posiadaczką Lilou i zaobserwujesz, że coś baaaaaardzo złego stało się z Twoją zawieszką - może też stałaś się ofiarą wadliwej serii, zwróć się do miłych pań z Lilou, które z pewnością pomogą. Dodam jeszcze, że wymiana samego sznureczka kosztuje 15 zł, a grawerowanie jest bezpłatne. 

Lilou, I love you! 

1 komentarz:

  1. Hej, mogłabym odkupić od Ciebie woreczki od lilou, w szczególności ten fioletowy z zimy 2010? :)

    OdpowiedzUsuń