sobota, 20 sierpnia 2011

Kolorowe kredki w kosmetyczce noszę

Dla wszystkich miłośniczek kolorowych kredek do oczu dzisiejszy wpis poświęcam kredce granatowej. Od bardzo długiego czasu mam już jedną taką - brązową. Występowała już w kilku postach na tym blogu, ale nigdy nie została uwieczniona samodzielnie. 

Od góry:
SEPHORA - liner electro - 05 electro night   
SEPHORA - liner electro - 09 electro choc 


Kredka jest miękka więc łatwo się rozciera na powiece i dobrze też pokrywa wewnętrzną linię dolnej powieki (aczkolwiek w tym celu najbardziej rewelacyjna jakościwo jest kredka AVON). Ma trochę srebrzystych drobinek i metaliczny połysk, co w niczym to nie przeszkadza a nawet uatrakcyjnia. Wygodnie się ją ostrzy :)

Dodam jeszcze, że głęboki granat dobrze wygląda u osób z szarą i zieloną tęczówką, chociaż i u niebisekookich się sprawdzi. 

Jeśli chodzi o rodzaj makijażu jaki można nią wykonać, to wg. mnie są 4 opcje, bo można:
  1. obrysować oko (dobre dla osób z dużymi oczętami),
  2. zrobić kreskę tylko wzdłuż górnej linii rzęs (zawsze dobre, czyli dla każdego),
  3. to samo co w 2. plus akcent wzdłuż dolnej linii rzęs - max. do połowy oka, a preferowalnie 1/3 zewnętrznej części, żeby go nie zamykać (patrz punkt 1.)
  4. pomalować całą górną powiekę, rozetrzeć w celu uzyskania bazy pod smoky eye a następnie nałożyć ciemny cień.
Osobiście nie przepadam z wariantem nr 1, ponieważ wydaje mi się, że za bardzo pomniejsza mi oczy i z tego powodu raczej unikam takiego makijażu. Nie mniej jednak, gdy w moich rękach znalazła się granatowa kredka, postanowiłam ją wypróbować właśnie w ten sposób. Oto efekt:


Linię, którą zrobiłam kredką lekko roztarłam palcem. 


Wewnętrzne kąciki oczu rozświetliłam jasnem, perłowym cieniem, aby "otworzyć" oczy. 


A tak to wyglądało w całości:


Na policzkach miałam róż Peachykeen pochodzący z mojego ostatnich zakupów w MAC, podobnie jak błyszczyk Pure Magnificence:




Na koniec dodam, że efekt uzyskany kredką uważam za zaskakująco udany! Mimo, iż to nie jest mój standardowy styl spodobał mi się i z pewnością go powtórzę. Warto czasami poeksperymentować i przełamać swoje reguły :)  
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz