niedziela, 31 lipca 2011

MAC attack!

Odwołując się do słynnego VENI, VIDI, VICI - tak można określić moją dzisiejszą wizytę w sklepie (a może raczej w salonie?) MAC we Wrocławiu. Przybyłam, zobaczyłam i zwyciężyłam wybierając to co pokochałam. Ograniczyłam się, a raczej mój budżet mnie ograniczył i z długiej listy, którą wiozłam ze sobą wybrałam najlepsze sztuki ;)
Ofiarami bitwy, którą stoczyłam ze sobą i z rozmaitymi pokusami zostały: róż, kolorowa baza pod cienie do powiek, pomadka i dwa błyszczyki.

  

Od góry, od lewej:

MAC - SHEERTONE SHIMMER BLUSH - Peachykeen 
MAC - PAINT POT - Bare Study
MAC - CREMESHEEN LIPSTICK - Creme Cup
MAC - LIPGLASS - Underage
MAC - CREMESHEEN GLOSS - Pure Magnificence



Były tam jeszcze co najmniej dwa cienie do powiek, o których fantazjuję ;P ale zachowałam zdrowy rozsądek i opamiętałam się mając w pamięci ilość posiadanych już przeze mnie "rezerw taktycznych". 

Już wiem, że powyższe zdobycze z pewnością wykorzystam do przygotowania co najmniej jednego postu, który zaplanowałam jakiś czas temu jako niespodziankę. Będzie to coś nietypowego dla tego bloga. Strzeżcie się, bo nie znacie dnia i godziny! ;)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz