czwartek, 14 kwietnia 2011

Prawie jak Orgasm (by NARS)

Jeśli szukasz różu idealnego powinnaś mieć Orgasm... by NARS ;P Jest to najpiękniejszy typ różu do policzków jaki kiedykolwiek widziałam i piszę to z pełną odpowiedzialnością "różoholiczki". :)

Żadne zdjęcie nie odda piękna i wielowymiarowości tego kosmetyku, więc najlepiej zobaczyć go na żywo. W wielkim urposzczeniu określę go jako koralowy róż ze złotymi, opalizującymi drobinkami.

Osobiście nie posiadam tego konkretnego różu NARS, ale doskonale wiem jak wygląda i dlatego odszukałam jego dwóch (z pewnością tańszych) zamienników!

A propos odcieni różu NARS, odkryłam że jest odcień o nazwie Mounia (Cinnamon coral - brzmi baaardzo smacznie) i w zw. z tym chyba muszę go mieć! ;)

Od lewej:
the Balm - shadow/blush - HOT MAMA!
Sleek MAKEUP - Blush - Rose Gold 926


Róż firmy the Balm jest odrobinę jaśniejszy i ma delikatniejszą, gładszą strukturę niż Sleek - Rose Gold. Ten drugi natomiast ma troszkę mocniejszą pigmentację i bardziej się mieni uwydatniając złoty odcień. Oba produkty są bardzo "miękkie" i wystarczy delikatnie musnąć je pędzelkiem, aby uzyskać dość intensywny kolor na policzkach. Również oba można stosować jako cień do powiek, chociaż to HOT MAMA! ma taką informację na opakowaniu, a Sleek nie.
Od lewej:
the Balm - shadow/blush - HOT MAMA!
Sleek MAKEUP - Blush - Rose Gold 926

Jeszcze parę słów o łatwodostępnym duecie z perfumerii. Chociaż był to mój pierwszy kosmetyk, który miał zastąpić róż NARS, nie polecam DUO zestawu SEPHORA z różem i matowym bronzerem. Przez pewnien czas używałam go nawet dość intesywnie, co widać gołym okiem ;) Jednak, gdy w moje ręce dostały się opisane wyżej róże, ten poszedł w odstawkę.

SEPHORA - blush me twice! - duo versatile no 2

Przeszkadza mi to, że jest bardzo twardy, co bardzo utrudnia aplikację. Kolor (mimo drobinek) jest bardzo "płaski" i jego pigmentacja raczej kiepska. Miękkie pędzelki do różu nie dawały rady nabrać odpowiednio dużo produktu, więc musiałam używać kabuki. W tego typu kosmetykach wygodne jest to, że pod ręką znajduje się od razu bronzer - w fajnym kolorze i matowy, ale również twardy i ze słabym nasyceniem pigmentów.

O tym, że warto używać różu chyba nie muszę wspominać, bo od wieków wiadomo, że zaróżowione, połyskujące policzki wyglądają zdrowo i dodają dziewczęcego uroku. :)

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy odcien Sleek'a Rose Gold jest podobny do Sephory Blush me twice??mam ten róż z bronzerem i róż bardzo lubię i moje pytanie czy kolory i złota poświata jest podobna pomiędzy tymi dwoma? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, niestety róż z Sephory, o którym piszesz mimo tego, że ładnie wygląda w opakowaniu, po nałożeniu na policzki według mnie nie umywa się do Rose Gold Sleek'a. Rose Gold naprawdę wygląda jak kopia Orgasm NARS, a blush me twice! nawet konsystencję ma inną - gorszą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje za odpowieź,czyli jak zamówię Sleeka w tym kolorze to się nie zawiodę na pewno :)

    OdpowiedzUsuń