wtorek, 5 kwietnia 2011

Domowe SPA

Wraz z pierwszymi, bardziej śmiałymi promieniami słońca zaczynam intensywniej tęsknić za wakacjami, na które jednak przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać. Mogę jednak zrobić coś, co będzie bardzo pożyteczne dla mojej cery po zimie, a przy okazji poczuję się jak w SPA - tyle że domowym ;)

Niedawno pisałam o tym, że niepotrzebnie miałam negatywny stosunek do kosmetyków kolorowych AVON, bo te które zamówiłam okazały się całkie niezłe. Postanowiłam sprawdzić jak wypadają kosmetyki pielęgnacyjne - zwłaszcza, że szata graficzna linii planet spa wygląda bardzo zachęcająco. Pod lupę wzięłam 2 maseczki - nawilżającą i oczyszczającą. 
Od lewej:
AVON - planet spa - mediterranean olive oil - hydrating face mask
AVON - planet spa - dead sea minerals - facial mud mask 

Obie maseczki należy aplikować na oczyszczoną skórę - ja zawsze najpierw robię peeling, aby składniki mogły wniknąć głębiej. Różni się tylko czas, na który pozostawia się je na twarzy - maseczkę nawilżającą na 20 minut, a oczyszczającą na 5 do 10 min. Po upływie tego czasu, należy je zmyć ciepłą wodą, co dziwi mnie w przypadku maseczki nawilżającej - zazwyczaj pozostawia się je aż do wchłonięcia. 

Hydrating face mask wygląda jak glicerynowy krem do rąk ;) W nazwie zawiera oliwę z oliwek, a pachnie ziołowo. Maseczka wchłania się do pewnego momentu, a później przestaje i tworzy tłustą warstwę. Po 20 minutach zmywa się ją ciepłą wodą, ale ja zostawiłam ją na 30-40 min. Gdy osuszyłam twarz ręcznikiem, poczułam jak niesamowicie gładka stała się moja skóra! Byłam pozytywnie zaskoczona, ponieważ za pierwszym razem - gdy trzymałam maseczkę przez 15 min. - nie widziałam żadnej różnicy.

Facial mud mask z minerałami z Morza Martwego jest w dziwacznym kolorze. Po wyciśnięciu z tubki wyglądała na grafitowo-szaro-srebrną pastę, a po aplikacji na twarzy zrobiła się niebieska! Wyglądałam jak Smerfetka! ;) Maseczka rozprowadza się równomiernie, ale szybko zasycha więc trzeba dość sprawnie ją nakładać. Pozostawiłam ją na 10 minut, podczas których czułam (i widziałam) jak "ściąga" mi skórę i pory. Po zmyciu musiałam nałożyć krem nawilżający, bo bałam się, że cera za mocno się przesuszyła. Mimo wszystko, uważam ten produkt za całkiem dobry i z pewnością spełniający swoją funkcję oczyszczającą. Poza tym, gdy mam ją na twarzy, czuję, że robię dla siebie coś dobrego :)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz