środa, 16 marca 2011

MAC ATTACK

Nie wiem, czy to zbliżająca się wiosna, czy jakaś ogólna szczęśliwość ma na mnie taki wpływ, ale ostatnio zwariowałam! Moje szaleństwo objawia się nierozsądnymi, ale jakże przyjemnymi zakupami...

Będąc w stolicy, nie mogłam się opamiętać i weszłam do sklepiku MAC w Złotych Tarasach. To był błąd. Wielki błąd. Wpadłam jak śliwka w kompot. Ale jakże słodki był ten kompot :) W efekcie śliwka nabrała pięknych, zdrowych kolorków. ;) 

Kupiłam 4 produkty:
Od lewej:
MAC - FROST LIPSTICK - Costa Chic
MAC - EYE SHADOW - Patina
MAC - CREMESHEEN GLOSS - Fashion Whim
MAC - POWDER BLUSH - Well Dressed


 
  
Oto jak będę je ze sobą łączyć:

pomadka+cień
błyszczyk+cień
błyszczyk+cień+róż
cień+róż
róż+błyszczyk

Nie połączę pomadki z różem, bo mają inne odcienie, które wg. mnie będą się "kłócić". Róż ma raczej chłodny odcień, a pomadka jest w bardzo ciepłej, koralowej tonacji. Osobiście lubię, gdy policzki i usta mają tę samą temperaturę kolorów tj. chłodne usta-chłodne policzki, ciepłe usta-ciepłe policzki. Reguły tej nie stosuję do oczu, bo one rządzą się innymi prawami :)

Cudowne zapachy pomadki i błyszczyka mają pozytywny wpływ na mój nastrój.
Błyszczyk jest dość kryjący, a pomadka mocno nasycona pigmentem, przez co długo utrzymuje się na ustach, którym daje raczej matowe wykończenie.

Cień zawiera opalizujące, złote drobinki, ale już wiem, że za jego cenę lepiej kupić kilka cieni np. INGLOT.

Róż ma bardzo delikatny kolor, który ślicznie wygląda w opakowaniu. Na policzkach wypada trochę inaczej, ale wciąż bardzo dziewczęco i naturalnie. 

Jestem bardzo zadowolona z zakupów i z pewnością zamieszczę parę wpisów ze zdjęciami makijażu wykonanego m.in. tymi kosmetykami.

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz