wtorek, 8 lutego 2011

Że rzęsy są ważne...

Tak, to jest post o tym, że rzęsy są ważne. :)
Rzęsy są ramą dla oczu i nadają spojrzeniu to magiczne "coś". Dlatego tuszujemy je maskarami, podkręcamy zalotkami, doklejamy sztuczne, a co wieczór poddajemy je dość brutalnemu zabiegowi jakim jest demakijaż (choć nie musi tak, być i też kiedyś o tym napiszę). A co robimy, żeby je pielęgnować? Raczej niewiele.

Babcinym i pewnie najskuteczniejszym sposobem jest nakładanie olejku rycynowego, który można kupić za grosze w każdej aptece. Olej rycynowy pozyskiwany jest z nasion tropikalnego drzewa rycynowego. Zabawnym i trochę przerażającym może być fakt, że olej ma również działanie przeczyszczające ;) Nie mniej jednak, najbardziej popularne zastosowanie ma w przemyśle kosmetycznym, ponieważ bywa składnikiem szminek, kremów i mydeł, bo ma pozytywny wpływ na skórę i włosy.

Istnieje też cała masa "przepisów" na domowe kuracje z jego wykorzystaniem. Można nim smarować zniszczone i rozdwojone końcówki włosów, brwi i rzęsy, a także paznokcie. Ja skupię się na tym, że jest dobry dla rzęs :)

Olejek najlepiej nakładać na noc (a rano budzisz się z gęstwiną rzęs - haha) dokładnie umytą szczoteczką od tuszu do rzęs. Aplikować należy go jak maskarę - od nasady, po końcówki. By wzmocnić efekt odżywienia, można też nałożyć olejek jak eyeliner - wzdłuż linii rzęs.  

Inną metodą pielęgnacji rzęs może być stosowanie gotowych, ładnie opakowanych preparatów. Jednym z nich jest Serum Re-Activant Cils (Serum reaktywujące rzęsy) firmy L'Oréal, które postanowiłam przetestować.


Moje rzęsy ostatnio ze mną nie współpracują. ;) Te nad lewym okiem nie tworzą spójnego wachlarza, co sprowokowało mnie do ich obserwacji. Z przykrością stwierdziłam, że są osłabione, cieńsze, krótsze i mniej elastyczne.

Postanowiłam więc o nie zadbać i zainwestowałam w Serum. Wczoraj wieczorem użyłam go pierwszy raz. Ma dziwny aplikator, który nie jest zakończony szczoteczką, a raczej czymś szpatułkopodobnym. Sam produkt ma faktycznie konsystencję serum i półtransparentny, jasny kolor - niewidoczny po aplikacji. Po pierwszym razie nie można stwierdzić jak działa, więc zastosuję się do instrukcji.
Producent twierdzi, że po cztrerech tygodniach regularnego stosowania (rano i wieczorem), rzęsy stają się dłuższe, gęstsze, mocniejsze i mniej podatne na wypadanie przy demakijażu. Wszystko to za sprawą składników stosowanych do tej pory w pielęgnacji włosów. Patrząc na skład zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze zrobiłam kupując ten produkt?
Skład: Water, Alcohol Denat, Glycerin, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Panthenol, Polysorbate 21, Madecassoside, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Methylparaben, Octyldodecanol, Isohexadecane, Sodium Hyaluronate, Arginine, Serine, Citric Acid, Glutamic Acid, Polysorbate 80, Sodium Hydroxide, 2-Oleamido-1,3-Octadecanediol
Ani słowa o ricinus communis tj. olejku rycynowym, ale są tam za to inne, przerażające mnie składniki typu: Alcohol Denat, Methylparaben, kwasy itp.? 

Za mniej więcej 4 tygodnie (niech to będzie Dzień Kobiet) podzielę się swoimi wrażeniami nt. serum. Mam nadzieję, że po tej kuracji nie stracę wszystkich rzęs a wręcz przeciwnie - będą silne, zdrowe i błyszczące! Let's pray! :) 
  

PS. Dla zachowania zasad fair play - przez ten czas używać będę tylko tuszu do rzęs EXTRA-VOLUME COLLAGENE + też firmy L'Oréal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz