piątek, 28 stycznia 2011

Hollywoodzki blask w Polsce ;)

Cieszy mnie fakt, że coraz więcej światowych kosmetyków i sezonowych kolekcji dostępnych jest w naszym pięknym kraju. Niektóre marki nie są tu jeszcze powszechne, ale pewnie kiedyś się to zmieni. Nie ukrywam jednak, że lubię mieć w szafie lub kosmetyczce coś czego w Polsce nie można (łatwo) dostać :) 

Jeśli chodzi o kosmetyki Estee Lauder, to fantastycznie, że są! W lutym 2010 do naszych drogerii trafiła śliczna, wiosenno-letnia kolekcja tej firmy: VERY HOLLYWOOD by MICHAEL KORS. 

Składała się ona z 5 błyszczyków, 5 pomadek, 2 podwójnych cieni, dwóch róży, 2 kredek i 2 lakierów do paznokci oraz rozświetlającego, sypkiego pudru. 

Kosmetyki podzielone zostały wg. dwóch styli: Bel Air Beige i Rodeo Pink. Pierwsza to klasyczna paleta odcieni beżu i perły, jaskrawo brzoskwiniowych ust i policzków oraz przydymionych oczu. Druga to nowe odcienie w żywej tonacji malinowej. 

Opakowania w (nadal modnym) kolorze NUDE, połączonym ze złotem. Każdy produkt dodatkowo zapakowany w koralowy kartonik z tekturki tłoczonej we wzór imitujący skórę jakiegoś gada ;) Obok tych piękności nie można było przejść obojętnie! Więc się skusiłam...

Oto stan faktyczny mojej kolekcji:
Od lewej:
Estée Lauder Michael Kors Very Hollywood Blush w odcieniu Sunset Coral 
Estée Lauder Michael Kors Very Hollywood Lip Gloss w odcieniu Honey Blonde  
Estée Lauder Michael Kors Very Hollywood Lip Gloss w odcieniu Starlet Peach
Estée Lauder Michael Kors Very Hollywood Lip Sheen SPF 15 w odcieniu Starlet Peach 
 

Ponieważ kosmetyki te przeżyły kilka wakacyjnych podróży, ich opakowania trochę się sfatygowały nad czym, jako estetka, ubolewam :(

Będąc w drogerii i mając do dyspozycji całą, pierwszą wypłatę z nowej pracy, którą według jakichś dziwnych (i w sumie sprzyjających mi w tych warunkach) przesądów, trzeba wydać co do grosza na przyjemności - miałam problem z podjęciem decyzji. Chciałam wszystko!!! Ale po uważnej i wnikliwej analizie zgrzeszyłam kupujący tylko cztery produkty z linii Bel Air Beige. 

Już od dziecka zakochana jestem w błyszczykach Estee, gdy używała ich moja mama. Pamiętam, że uwielbiałam je wąchać :) Zapach od lat się nie zmienił i wciąż silnie UZALEŻNIA!!! Jest fenomenalny i choćby dlatego kupuję i będę je kupować. Mam tylko nadzieję, że nikt nie wpadnie na "genialny" pomysł, żeby zmienić kompozycję zapachową tych produktów.

Róż jest śliczny, chociaż jego pigment nie jest intensywny. 

Pomadka pięknie pachnie (ale nie przebije błyszczyków!) i ma przyjemną dla ust konsystencję. Nie jest mocno kryjąca. Niestety pozostawia ślad wzdłuż linii łączenia się warg.

Dlaczego nie kupiłam np. palety cieni? Uznałam, że pozostałą część wypłaty przeznaczę na inne "uciechy" :) Poza tym, ile można mieć palet brązowo-beżowych? A za grafitowo-perłowymi nie przepadam.

Piszę o tej kolekcji, bo tęskniąc za wiosną wróciłam do używania tych kosmetyków - może przyspieszę jej przyjście :) Jeśli chcecie się jeszcze "załapać" na jakieś produkty z kolekcji VERY HOLLYWOOD, to polecam skierować swoje kroki w stronę sklepów Sephora tudzież Douglas. Trwają tam wyprzedże obejmujące również te cudowne, koralowe pudełeczka, które kosztują teraz o wiele mniej niż wtedy, gdy je kupowałam. I czy nie można tak było od razu?! ;)

Miłego polowania!        
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz